top of page

Trzy godziny pod sceną. Fokus & Rahim w Katowicach

  • 28 gru 2025
  • 3 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 26 sty

To był mój pierwszy taki koncert.

Nie pierwszy w życiu, ale pierwszy, który miał ciężar wynikający nie tylko z samego wydarzenia, lecz z całej historii, miejsca i momentu, w którym się wydarzył.


„Od ZET do A. 25 lat” — jubileuszowy koncert Fokus i Rahim — odbył się 27 grudnia 2025 roku w Międzynarodowym Centrum Kongresowym (MCK) w Katowicach. Trzy godziny muzyki na żywo, domykające ćwierć wieku ich wspólnej drogi. Już sam ten fakt nadawał temu wieczorowi inną wagę niż standardowemu koncertowi.


Tę muzykę znam od czasów szkolnych. Dorastałam z nią w tle — zanim w moim życiu pojawiła się fotografia, zanim zaczęłam świadomie patrzeć i myśleć obrazem. Teksty funkcjonowały gdzieś obok codzienności. "Jestem Bogiem" było jednym z tych utworów, które zostają w człowieku na dłużej, nawet jeśli przez lata się do nich nie wraca. Dopiero z perspektywy czasu widać, jak mocno ten język i ta narracja zapisały się w pamięci. Dlatego ten koncert nie był dla mnie tylko sprawdzeniem „jak to brzmi na żywo”. Był spotkaniem z czymś, co już wcześniej było częścią mojego świata — tylko przeniesionym w inne medium, w inną skalę, w inny moment życia.


Sam koncert prowadzony był spokojnie. Bez pośpiechu, bez potrzeby robienia show pod tempo współczesnych wydarzeń. Była w tym dojrzałość i świadomość miejsca, w którym są dziś jako artyści. To nie była demonstracja siły ani próba gonienia młodszych form. Raczej uczciwe pokazanie ciągłości. A ciągłość ta nabiera szczególnego znaczenia właśnie w Katowicach.


To miasto nie jest tu przypadkowym punktem na trasie. Śląsk to kontekst, z którego ta muzyka wyrosła: konkret, surowość, brak ozdobników. Paktofonika była głosem miejsca i czasu — i dokładnie to było wyczuwalne także tego wieczoru, w samym sercu miasta. Myśląc o tej historii, nie da się pominąć trzeciego ogniwa Paktofoniki — Magika. Jego obecność wciąż jest wpisana w ten projekt, w teksty i w pamięć słuchaczy. Ten koncert był spokojnym potwierdzeniem ciągłości — że ta historia trwa, choć w innej formie i innym składzie. To poczucie spokoju i skupienia było szczególnie widoczne z miejsca, z którego fotografowałam.


Fosa przed samą sceną ma raptem lekko ponad metr szerokości. To wąski korytarz pomiędzy barierkami a sceną, z ogromnymi głośnikami ustawionymi przy samej scenie i ochroną stojącą tuż obok. Nie ma tam miejsca na swobodę ani dystans. Jest ścisk i dźwięk, który czuje się fizycznie, zanim dotrze do uszu.


Z tej perspektywy koncert wygląda zupełnie inaczej niż z widowni. Zamiast szerokiego obrazu pojawiają się detale — twarze i mimika muzyków, krótkie momenty skupienia pomiędzy utworami. Scena przestaje być widowiskiem, a zaczyna być przestrzenią pracy i koncentracji. To perspektywa wymagająca, ale bardzo uczciwa.


Na początku pojawił się stres. Nie emocjonalny — raczej ten cichy, wewnętrzny: czy nadążę, czy odnajdę się w tej dynamice. Przez chwilę głowa próbowała wszystko kontrolować. Ten koncert szybko pokazał mi, że nie ma na to miejsca. W pewnym momencie trzeba było odpuścić i reagować. Wtedy naturalnie pojawił się pryzmat. Nie jako efekt, ale jako sposób na oddanie tego, jak ten koncert czułam, a nie jak wyglądał dosłownie. To nie było wydarzenie do suchej dokumentacji. To było doświadczenie — gęste, intensywne, momentami surowe. Publiczność dopełniała całość. Ludzie słuchali tekstów, reagowali na słowa, nie tylko na beat. Bez przesady i bez histerii. Naturalnie. Dzięki temu ten koncert nie miał w sobie nostalgii.

Był dojrzały. Spokojny w formie, ciężki w treści. Taki, który nie musi niczego udowadniać ani przypominać swojej pozycji.


Wyszłam z MCK w Katowicach zmęczona, ale spokojna. Z poczuciem, że byłam dokładnie tam, gdzie powinnam być — jako fotografka i jako osoba, która przyszła patrzeć i czuć, a nie tylko rejestrować. To było dla mnie niesamowite fotograficzne zakończenie roku 2025. Jeden z tych wieczorów, które zapamiętuje się na całe życie — nie przez skalę wydarzenia, ale przez miejsce, w którym sama wtedy byłam. Pierwszy taki koncert. I bardzo możliwe, że jeden z ważniejszych.


•●•●•●•●•●•●•●•●•●•●•


„Jeśli twoje zdjęcia nie są wystarczająco dobre, to znaczy, że nie byłeś wystarczająco blisko.”

  • Robert Capa


Pełną galerię zdjęć z koncertu znajdziesz tutaj:

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page