KRAV MAGA KIDS GAMES 2026 – małe ciała, wielka odwaga
- 20 kwi
- 4 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 9 godzin temu
Są wydarzenia, do których wraca się nie tylko z aparatem, ale też z bardzo konkretnym poczuciem, że właśnie zobaczyło się coś ważnego. Krav Maga Kids Games jest jednym z nich.
Rok temu fotografowałam te zawody pierwszy raz. Wtedy najmocniej uderzyło mnie to, jak dużo emocji mieści się w dziecięcej rywalizacji: stres, skupienie, ambicja, radość, zmęczenie, czasem łzy, a chwilę później zaciśnięte zęby i próba jeszcze raz.
W tym roku wróciłam na Krav Maga Kids Games 2026 już z inną świadomością. Nie tylko jako fotografka, ale też jako osoba, która sama trenuje Krav Magę od prawie dwóch lat i chyba właśnie dlatego patrzyłam na te dzieciaki trochę inaczej... bardziej rozumiałam, co dzieje się pod spodem.
Krav Maga daje coś, czego nie da się dobrze wytłumaczyć komuś, kto nigdy nie stanął na macie. Z zewnątrz widać techniki, uderzenia, kopnięcia, pracę w parach, zadania, czasem chaos i zmęczenie, ale prawdziwa robota dzieje się dużo głębiej. To jest wychodzenie ze swojej wygodnej bańki i mierzenie się z tym, że coś nie wychodzi tak szybko, jak byśmy chcieli. To jest złość na siebie, kiedy ciało nie nadąża za głową albo głowa za ciałem. To jest ten moment, kiedy człowiek myśli: „przecież ja już powinnam to ogarniać”, a potem i tak próbuje jeszcze raz.
Dorośli potrafią to lepiej ukrywać, dzieci nie. I może właśnie dlatego fotografowanie ich podczas zawodów jest tak mocne. One mają wszystko wypisane na twarzy: stres przed startem, zawziętość w trakcie zadania, frustrację, kiedy coś pójdzie nie tak, ulgę po skończonej konkurencji i dumę, kiedy nagle okazuje się, że dały radę. A przecież dokładnie o to w tym chodzi.
Krav Maga nie uczy tylko samoobrony. Nie chodzi wyłącznie o to, żeby wiedzieć, jak zareagować w trudnej sytuacji. Ona uczy też czegoś znacznie bardziej codziennego: nie wycofywać się za każdym razem, kiedy robi się niewygodnie, wejść w stres, spróbować, popełnić błąd, wkurzyć się, poprawić... a przede wszystkim wrócić na matę. To działa tak samo u dzieci, jak u dorosłych.
Dzieci uczą się, że odwaga nie polega na tym, że się nie boją. Polega na tym, że mimo stresu robią krok do przodu. Że można się pomylić i dalej być w grze, że można czegoś nie umieć od razu i nie oznacza to porażki. Że siła to nie tylko mięśnie, ale też decyzja, żeby nie odpuścić po pierwszym niepowodzeniu.
Dorośli uczą się bardzo podobnych rzeczy, tylko często dużo trudniej nam się do tego przyznać. Bo przecież „powinniśmy” już być ogarnięci, szybcy, spokojni, pewni siebie i odporni. A potem przychodzi trening i bardzo szybko okazuje się, że głowa ma swoje ograniczenia, ciało ma swoje przyzwyczajenia, a ego czasem dostaje solidnego plaskacza... właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa nauka.
Ja sama wiem, jak frustrujące potrafi być to, że coś nie wchodzi tak szybko, jak bym chciała. Wiem, jak łatwo odpalić w głowie pretensje do samej siebie, że przecież powinnam już lepiej, szybciej, mocniej, pewniej. Ale wiem też, co Krav Maga mi dała. Dała mi więcej zaufania do własnego ciała, odwagi w sytuacjach, w których wcześniej bym się wycofała. Więcej kontaktu z własną siłą, nie tą pokazową, tylko prawdziwą, codzienną. Taką, która przydaje się nie tylko na sali treningowej, ale też w życiu. W stawianiu granic, w reagowaniu, w podnoszeniu się po trudnych momentach. W tym, żeby nie panikować od razu, kiedy robi się niekomfortowo.
Dlatego patrząc na dzieci podczas Krav Maga Kids Games 2026, widziałam coś więcej niż zawody. Widziałam początki tej samej drogi. Tylko w mniejszym ciele, z bardziej szczerymi emocjami i bez dorosłego udawania, że wszystko jest pod kontrolą. Widziałam dzieciaki, które wychodzą na matę mimo stresu, które słuchają trenerów, szukają wsparcia wzrokiem, zaciskają pięści, próbują jeszcze raz. Widziałam rodziców przeżywających każdy start prawie tak, jakby sami mieli zaraz wejść do konkurencji. Widziałam trenerów, którzy pilnują nie tylko techniki, ale też głów tych dzieciaków: żeby się nie poddały, żeby spróbowały, żeby zrozumiały, że wynik to jedno, a wykonana praca to drugie.
To właśnie najbardziej chciałam zatrzymać na zdjęciach.
Nie tylko ruch. Nie tylko uderzenie, kopnięcie, przewrót czy zadanie wykonane do końca. Chciałam zatrzymać ten moment przed, kiedy jeszcze jest stres. Ten moment w trakcie, kiedy już nie ma czasu myśleć. I ten moment po, kiedy przychodzi ulga, duma albo zwykłe zmęczenie.
Bo taka jest Krav Maga. Nie zawsze ładna, nie zawsze wygodna, nie zawsze prosta. Czasem człowiek wychodzi z treningu zadowolony, czasem obity, czasem wściekły na siebie, a czasem z głową pełną myśli. Ale jeśli zostaje wystarczająco długo, zaczyna zauważać, że coś się zmienia nie tylko w technice, ale w środku.
Krav Maga Kids Games 2026 były dla mnie właśnie o tym. O dzieciach, które uczą się odwagi w praktyce, o trenerach, którzy pomagają im tę odwagę budować, o rodzicach, którzy widzą, jak ich dzieci rosną na ich oczach. I o tym, że siła naprawdę nie zaczyna się od idealnego wykonania techniki. Czasem zaczyna się od tego, że mimo stresu wchodzisz na matę.
Dziękuję dzieciakom za autentyczność, energię i ten niesamowity upór, którego niejeden dorosły mógłby im pozazdrościć. Dziękuję trenerom za prowadzenie ich przez stres, wysiłek i emocje z uważnością, której naprawdę nie da się udawać. Dziękuję SAGOT za stworzenie przestrzeni, w której dzieci mogą sprawdzać siebie, uczyć się odwagi i rosnąć nie tylko fizycznie, ale też w środku.
A ja po raz kolejny wróciłam do domu zmęczona, z pełną kartą pamięci i z poczuciem, że aparat był dokładnie tam, gdzie powinien.
Jeśli chcesz rozpocząć swoją przygodę z kravmaga Sagot pod okiem instruktorów z wieloletnim stażem trenerskim, sprawdź na www.kravmaga.sagot.pl czy w Twojej okolicy odbywają się treningi.
Wszystkie zdjęcia z Krav Maga Kids Games 2026 znajdziesz tu https://www.fartfotka.com/kravmaga-kids-games-2026
•●•●•●•●•●•●•●•●•●•●•
„Fotografowanie to ustawienie na jednej linii głowy, oka i serca.”
Henri Cartier-Bresson












































































Komentarze